Czasem zdarzy mi się coś stworzyć, naprawić lub zmodyfikować – postanowiłem zacząć dzielić się ciekawszymi pomysłami, dlatego powstała nowa kategoria wpisów na tym blogu – DIY. Czas na pierwszy wpis z tej kategorii.
Automatyczna listwa zasilająca
Przeglądając strony internetowe, można trafić na ciekawe, proste i praktyczne pomysły. Jedym z nich był projekt mydiy.pl automatycznej listwy zasilającej do komputera, która załączana jest napięciem z portu USB. Ten pro-ekologiczny pomysł, dodatkowo chroni delikatny sprzęt przed przepięciami z sieci gdy nie krorzystamy z komputera. Tradycyjne listwy pełnią tą samą funkcję, ale wystarczy zapomnieć o wyłączeniu listwy i piorun uderzający gdzieś w okolicy może zniszczyć elektronikę.
Co zmieniłem w projekcie?
Oryginalny projekt jest prosty w realizacji, ja stworzyłem lekko udoskonaloną wersję (lecz równie prostą) – listwę z trybem manualnym. Pozwala ona włączyć zasilanie w listwie także przy wyłączonym sprzęcie, w który wpięty jest kabel USB. Listwa nie traci swojej automatyczności, a cechuje ją podwyższona funkcjonalność.
Na czym polegało moje udoskonalenie? Na wybraniu listwy z wbudowanym włącznikiem i odpowiednim podłączeniu przekaźników
Do stworzenia listwy wykorzystałem dwa pojedyncze przekaźniki 5V (model RM96Z), diodę 1N4148, listwę z włącznikiem, kabel USB ze starej myszki i przewód zasilacza. Większość elementów wygrzebałem z piwnicy, jedyną rzeczą którą musiałem dokupić była listwa z wbudowanym włącznikiem. Budżet na projekt zamknął się w kwocie 10zł, jakbym musiał kupić wszystkie elementy, to pewnie wyszłoby ok 40zł.
Na początku musiałem trochę pobawić się lutownicą – wszystkie końcówki kabla zostały ładnie pobielone. Kolejnym krokiem było przylutowanie całego okablowania do przekaźników:
Tak przygotwane elementy wkleiłem w pobliżu oryginalnego włącznika listwy. Po odpowiednim połączeniu wszystkich kabelków (przekaźniki załączają prąd równolegle do włącznika fabrycznego) i wlutowaniu diody trzeba było zabezpieczyć USB przed ewentualnym kontaktem z napięciem sieciowym (np jakby się coś rozlutowało) – przekaźniki i ich styki zalałem żywicą epoksydową.
Na samym końcu pozostało podłączenie kabla zasilającego:
Listwa automatyczna wygląda to dość zgrabnie, a co najważniejsze działa idealnie z moim laptopem – po wyłączeniu lub przejściu w stan uśpienia zasilacz zostaje odłączony od sieci.
Przed rozpoczęciem jakichkolwiek prób wykonania takiej listwy trzeba pamiętać, że z prądem nie ma żartów – jeśli coś pójdzie nie tak, to możesz spalić swój komputer/laptopa, zostać porażonym prądem lub poparzyć się lutownicą. Jeśli nie masz talentu do majsterkowania, to zastanów się dwa razy przed kopiowaniem pomysłu.




